Pogotowie rekinkowe

IMG_0355

Praca biologa może być naprawdę zaskakująca i pełna wyzwań. Dziś podczas przerwy na lunch niespodziewanie zadzwonił mój telefon i usłyszałam: “Ewelina, koło spa pływa taki maleńki rekin… ale ciągle przegania go jakaś wielka, paskudna ryba. Boję się, że ta ryba zje tego uroczego rekinka. Czy mogłabyś przyjść, złapać to maleństwo i przenieść je w jakieś bezpieczne miejsce?” :)

Choć to wezwanie może z początku wydawać się dość dziwne, to w sumie do kogo innego mogliby w takiej sprawie zadzwonić? Przecież wszyscy na tej wyspie wiedzą, że od tego wszystkiego, co pływa w wodzie, są biolodzy morza. Przy całej powadze sytuacji nie mogłam się jednak powstrzymać od śmiechu, gdy tylko wyobraziłam sobie jak uganiam się z siatką za dwudziestocentymetrowym rekinem, próbując uratować go od tej “wielkiej, paskudnej ryby” pragnącej go pożreć :). A ponoć to rekiny mają być te wielkie, straszne i z ogromnymi zębami…

No, ale wezwanie, to wezwanie. Zabrałam się więc za zbieranie wszystkich gadżetów, które teoretycznie mogłoby mi się przydać do wykonania tej niezmiernie ważnej oraz bardzo poważnej misji i czym prędzej stawiłam się na miejscu zdarzenia gotowa do działania. A że przecież nie mam (jeszcze ;) ) doświadczenia w łapaniu rekinków, skończyłam wyposażona w siatkę na kiju, płetwy, maskę, rurkę, rękawiczki, wiaderko i do tego jeszcze aparat fotograficzny. Wyglądałam trochę jak Pogromca Duchów albo Rambo na wakacjach :)

W rzeczywistości okazało się, że pomimo wielkich chęci i profesjonalnego sprzętu, złapanie małego rekina nie jest takie proste i ostatecznie mi się nie udało… Za to “wielka, paskudna ryba” (jak się okazało Giant trevally) chyba się mnie przestraszyła (sama bym się przestraszyła, gdyby mi dali lustro ;) ), bo szybko zaprzestała prób podskubania rekina i odpłynęła na głębsze wody. Wtedy rekinek poczuł się bezpieczniej i też popłynął dalej. A może po prostu mając do wyboru zostać ze mną lub płynąć w nieznane głębiny wybrał mniejsze zło… :) W każdym razie nie został pożarty na mojej zmianie, więc chyba można powiedzieć, że akcja ratunkowa zakończyła się powodzeniem.

 

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *