To są jakieś jaja!

IMG_9764

Pewnego dnia, podczas mojego stażu na Malediwach, dostałam wiadomość z lokalnego centrum nurkowego, że potrzebują tam pomocy biologów. Okazało się, że ich klienci znaleźli na plaży “coś dziwnego”. Próby opisywania “cosia” spełzły na niczym. Jakoś ciężko mi było wyobrazić sobie coś, co było jednocześnie bezbarwne, różowe i fioletowe, a na dodatek wyglądało jak “galaretowata rura” i jednocześnie jak “takie jakby sznury z jajek”. Sprawa na tyle mnie zaintrygowała, że czym prędzej wybrałam się odnaleźć tego dziwoląga. :)

IMG_3666

Faktycznie, tuż przy brzegu znalazłam… “to coś” i przyznam, że ciężko było mi wtedy powiedzieć cokolwiek więcej na ten temat. To faktycznie była taka galaretowata struktura w kształcie rury, a z bliska było widać, że ta cała galareta to tak naprawdę jaja z czymś różowo-fioletowym w środku. Każdy obchodził to cudo z daleka, bo przecież nie wiadomo czy to parzy, czy gryzie, czy się czai… A może jeszcze wciąga w głębiny? ;) Kto miał się więc tym potworem zająć, jak nie biolodzy morza? Wraz z koleżanką postanowiłyśmy podejść do sprawy w sposób profesjonalny (tylko nie próbujcie tego w domu, jeśli przypadkiem znajdziecie galaretowatą rurę złożoną z połączonych różowo-fioletowych jaj):

– A co, jeśli to parzy?
– To będę poparzona… Ooo, nie parzy! Ale fajne. :)

Wiedząc już, że ten potwór, a w zasadzie potwory, nie chcą nas zeżreć, delikatnie zapakowałyśmy je do wiadra i zabrałyśmy do swojego biura. Chciałyśmy na spokojnie dowiedzieć się, co to były za straszydła oraz co z nimi miałyśmy zrobić. Wystarczyło kilka minut, aby spod mikroskopu zaczęły spoglądać na nas takie oto stworki…

Squidegg3

                                                                                                                   Fot. Nicole H.

Już nigdy nie spojrzę na truskawkę tak samo (jak ona na mnie spojrzała). ;)

Te potwory, które wywołały całe zamieszanie to tak naprawdę maleńkie kałamarnice, siedzące jeszcze w jajach. Wyglądało na to, że miały się całkiem dobrze, więc szybko zaniosłyśmy je z powrotem do oceanu i “wypuściłyśmy” z dala od plaży. Oczywiście musiałyśmy wziąć pod uwagę lokalne prądy, żeby za chwilę znowu ktoś do nas nie wydzwaniał, że na plaży leży galaretowata rura złożona z połączonych różowo-fioletowych jaj, która prawdopodobnie chce kogoś pożreć. :)

Share

4 Replies to “To są jakieś jaja!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *