Ola na praktykach

FB_IMG_1465196381044

 

Niedawno pisałam Wam o różnych możliwościach, jakie daje młodym ludziom program Erasmus+. Dziś, aby jeszcze bardziej zachęcić Was do skorzystania z tych możliwości, przedstawię Wam Olę, która poprzednie wakacje spędziła na praktykach Erasmusa za granicą. Ola niedawno skończyła studia pierwszego stopnia na kierunku inżynieria ekologiczna, a teraz wybiera się na międzynarodowe studia magisterskie z bioróżnorodności morza i jej ochrony. Porozmawiałyśmy o tym jak fajnie było na praktykach, o tym czy napotkała jakiekolwiek trudności, o tym jak załatwiła ten wyjazd oraz czy warto się w to wszystko pakować. :)

Na początek mam bardzo standardowe pytanie: Skąd wziął się u Ciebie pomysł na biologię morza?

Wszystko zaczęło się półtora roku temu, kiedy przez przypadek trafiłam na przemówienie amerykańskiej oceanograf dr Sylvii A. Earle na panelu TED, która z niezwykłą pasją mówiła o wielkiej potrzebie ochrony mórz i oceanów oraz o tym, że ok 95% tych terenów do dziś dzień pozostaje niezbadanych. Jej wystąpienie zainspirowało mnie do tego stopnia, że całe wakacje nie myślałam o niczym innym, jak tylko o tym, żeby związać moją przyszłą karierę z biologią morza. Pomyślałam, że ta dziedzina daje mi ogromne możliwości rozwoju. Poza tym jestem z Mazur i od zawsze mam do czynienia z wodą. Zaczęłam więc zagłębiać się w temat i od tamtej pory moje działania nieprzerwanie dążą do realizacji celu, jakim jest zostanie biologiem morskim. Jak na razie udało mi się między innymi zrobić kurs nurkowy oraz odbyć praktyki związane z ekologią morza, właśnie w ramach Erasmusa.

 

Jak w ogóle dowiedziałaś się o możliwości odbycia praktyk Erasmusa?

Zawsze staram się być na bieżąco z informacjami dotyczącymi wymian zagranicznych oferowanych przez moją uczelnię, więc regularnie przeglądam stronę internetową biura współpracy międzynarodowej. Tam też właśnie znalazłam ofertę praktyk zagranicznych w ramach programu Erasmus. Od razu sprawdziłam wszystkie możliwe źródła, żeby zdobyć więcej informacji, przeczytałam dokładnie kryteria naboru i niezwłocznie zaczęłam układać plan działania.

 

Dokąd pojechałaś na te praktyki i co ciekawego na nich robiłaś?

Pojechałam do greckiego instytutu morskiego na Krecie. Badałam tam wpływ zakwaszenia morza na organizmy morskie, a dokładniej na ślimaki. Pracowałam przy ogromnym skanerze, dzięki któremu byliśmy w stanie ocenić zmiany w budowie muszli tych ślimaków, wynikające z zmian klimatycznych.

 

Jak załatwiłaś sobie tak ciekawe praktyki?

Bardzo zależało mi na tym, by obowiązkowe praktyki na studiach nie były kolejnym nudnym i zbędnym doświadczeniem w moim studenckim życiu, więc zaczęłam przeszukiwać Internet w kierunku potencjalnego miejsca stażu. Nie wyobrażałam sobie spędzenia tego czasu w Polsce, a że język angielski nie jest dla mnie żadną barierą, od razu uderzyłam w placówki międzynarodowe. Wiedziałam na pewno, że mój staż ma dotyczyć tematu morskiego więc wyszukałam najważniejsze europejskie instytuty morskie. Odwiedzając ich witryny internetowe celowałam w aktualne projekty i weryfikowałam, czy były one dla mnie interesujące. Jeżeli były, to pisałam e-maile do koordynatorów projektów. Opisałam siebie, co studiuję, moje zainteresowania i oczywiście jak bardzo zależy mi by rozwijać swoją pasję do badania mórz i oceanów. Po wysłaniu do różnych europejskich biologów morza w sumie około 15 wiadomości z pytaniem o możliwość przyjęcia na praktyki, pozostało mi cierpliwie czekać na odpowiedz. Dostałam kilka ciekawych propozycji i na każdą reagowałam z wielkim entuzjazmem, jednak najbardziej zaciekawiła mnie właśnie możliwość pracy przy projekcie na Krecie, gdyż oprócz mojej wymarzonej tematyki morskiej, projekt ten dotyczył również mojego obecnego kierunku studiów.

 

Co najbardziej podobało Ci się na Twoich praktykach?

Gdybym opisała wszystko, co mi się podobało, to myślę, że zrobiłby się materiał na dobrą książkę. :) Bez wahania mogę przyznać, że te 2 miesiące na praktykach były (jak dotąd) najlepszym czasem w moim życiu. W końcu doświadczyłam pracy prawdziwego naukowca, poznałam instytut badawczy od kuchni i poznałam osobiście kilka naukowych autorytetów. Poza tym miałam okazję przyjrzeć się z bliska kreteńskiej kulturze. Mieszkałam i pracowałam wśród rodowitych Kreteńczyków. Zachwyciłam się pięknem wyspy, kulturą oraz lokalną kuchnią. Miałam okazję być w miejscach, których typowi turyści nie są wstanie odwiedzić. Wszędzie spotykałam się z nieopisaną, bezinteresowną serdecznością oraz pomocą od lokalnych mieszkańców, szczególnie w pierwszych dniach pobytu. No i oczywiście nawiązałam niezwykłe przyjaźnie, takie na cale życie! Bezcenne doświadczenie!

 

Co było dla ciebie najtrudniejsze?

Przez pierwszy miesiąc mieszkałam sama i na początku, szczególnie wieczorami, doskwierała mi samotność. Poza tym na początku miałam trudności ze zlokalizowaniem sklepów spożywczych. Jednak kiedy już poznałam wielu życzliwych i pomocnych ludzi, wszystkie drobne problemy same się rozwiązały.

 

Czy dużo było papierkowej roboty z załatwianiem tych praktyk?

Szczerze, to mniej niż się spodziewałam. Najważniejsze było trzymanie się wyznaczonych terminów składania poszczególnych dokumentów. W razie jakichkolwiek niejasności, nie wahałam się pytać koordynatora Erasmusa na mojej uczelni. Potrafiłam być w biurze nawet codziennie, bo chciałam być pewna, że wszystko wypełniam zgodnie z procedurą. Najwięcej zachodu wymagało dokładne wytłumaczenie mojej greckiej opiekunce praktyk, jak ma wypełnić dokumenty i wysłać je do Polski, żebym mogła je przekazać do biura. Wszystko starałam się załatwiać na bieżąco, przez co ilość dokumentów rozłożyła się w czasie i nie odczułam za bardzo całej tej biurokracji. Poza tym byłam bardzo zdeterminowana, więc to wszystko nie stanowiło dla mnie najmniejszego problemu.

 

Czy pomoc finansowa, jaką dostawałaś w ramach Erasmusa, pozwoliła Ci utrzymać się przez czas praktyk? Czy wystarczyło na dodatkowe podróże? A może raczej musiałaś dokładać sporo z własnej kieszeni?

Niestety, aby w pełni skorzystać z tego wyjazdu, musiałam co nieco dołożyć z własnej kieszeni… Na dwumiesięczny wyjazd dostałam stypendium o wysokości 800 euro. Dodatkowo, 200 Euro zostało wypłacone po powrocie do Polski. Sporo z tej kwoty musiałam przeznaczyć na zakwaterowanie. Reszta poszła na wyżywienie. Na podróże oraz wypady ze znajomymi do greckich knajpek musiałam wyłożyć już z własnej kieszeni. Ale za to udało mi się dorobić parę euro na jednym z lokalnych campingów, więc miałam trochę pieniędzy na nurkowanie.

 

Czy po powrocie na uczelnię w Polsce miałaś jakieś trudności w uznaniu swoich praktyk?

Absolutnie nie! Wręcz przeciwnie, spotkałam się z wielką aprobatą i uznaniem. Egzamin z praktyk bez problemu zaliczyłam na piątkę, a komisja złożyła mi ogromne gratulacje z życzeniami dalszych sukcesów.

 

Czy masz jakieś rady dla osób, które zastanawiają się nad wzięciem udziału w praktykach Erasmusa?

Myślę, że jeśli miałabym pojechać tam ponownie, to przed wylotem skontaktowałabym się z lokalnymi studentami, których poradziłabym się w sprawie taniego zakwaterowania, zamiast szukać go na własną rękę przez Internet. Poza tym to chyba mogę poradzić tylko tyle, by nie zwlekać z decyzją o wzięciu udziału w takich praktykach i żeby wcześniej przygotować świetny list motywacyjny po to, aby żaden z potencjalnych hostów nie wahał się decydując o przyjęciu na praktyki.

Share

4 Replies to “Ola na praktykach”

  1. Kinga

    Twój blog bardzo mi pomaga! Kończę właśnie pierwszy rok biologii na UG i od tego roku decyduje się na drugi kierunek, prawdopodobnie będzie nim oceanografia, cieszę się, że można po nim spełniać marzenia :D

    Odpowiedz
  2. k.

    Hej. Mam pytanie, (nie wiem gdzie mogę uzyskać szybką pomoc, więc piszę do Ciebie i do innych odwiedzających tego bloga). Możliwe, że we wcześniejszych postach znajdę odpowiedź, ale czy ktoś mógłby być tak miły i podać mi tytuły książek o oceanografii, czy coś w tym stylu..? Będę wdzięczna. ;).

    Odpowiedz
    • Ewelina Autor wpisu

      Hej :)

      Jeśli chodzi o książki po polsku, to tak naprawdę nie ma ich wiele. Z tego co pamiętam, to na studiach zawsze wszystko się odnosiło do książki “Oceany świata” (autorzy: Duxbury Alyn C., Duxbury Alison B., Sverdrup Keith A.). Jak ja studiowałam, ciężko było taką książkę kupić, ale była dostępna w paru trójmiejskich bibliotekach.

      Jeśli dość dobrze znasz angielski i masz możliwość załatwienia sobie książek po angielsku (np. z brytyjskiego ebay albo amazona), to można tanio dostać wiele różnych używanych książek o oceanografii lub biologii morza. :) Moja ulubiona to “Biological Oceanography: An Introduction” (autor: Carol M. Lalli). Kupiłam ją za jednego pensa + przesyłkę, co oznaczało łącznie może z 15zł.

      Jeśli z kolei mówisz po angielsku, ale nie masz jak sobie załatwić książek, to najlepiej zacznij od kursów internetowych. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj: https://potwory.net/?p=523 . Ceny kursów mogły się trochę pozmieniać od czasu, gdy pisałam ten artykuł, ale nadal znajdziesz i takie zupełnie darmowe. :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *