Potwory w jaskini

IMG_4850

Na swoim rejsie treningowym z Orki dowiedziałam się, że mój prom nie wypłynie o czasie, bo musiał zostać dłużej w suchym doku na jakieś tam naprawy. Oznaczało to dla mnie nagły, niezapowiedziany tydzień wolnego. Postanowiłam “nie zmulać” i wykorzystać ten czas jak najlepiej. Szybko znalazłam tanie bilety i już tydzień później poleciałam na Majorkę, aby tam poszukać jakiś potworów. Jak niebawem się dowiecie, spotkałam niejednego… ;)

Zawsze słyszałam plotki, że Majorka jest bardzo turystycznym miejscem i ciężko tam znaleźć jakąś spokojną “dzicz”. Teraz już z własnego doświadczenia mogę jak najbardziej potwierdzić te doniesienia. Co prawda na wyspie można znaleźć miejsca ciekawe dla przyrodników, ale niełatwo jest tam oderwać się od tego całego zgiełku resortów, hoteli, barów i przedrzeć się przez tłumy turystów, których nie brakuje nawet teraz, choć sezon jeszcze dobrze się nie zaczął. Ja swój spokój odnalazłam oczywiście pod wodą, ale o tym nieco później. :) 

IMG_1086

Na Majorce wszystkie drogi prowadzą do… Palmy, czyli największego miasta na wyspie. Nie da się go przeoczyć, bo to główna stacja przesiadkowa dla wszystkich możliwych środków transportu publicznego. Na stronach internetowych władze miasta dumnie zachwalają świetne zorganizowanie swojej komunikacji miejskiej i międzymiastowej, ale… nie dajcie się zmylić! ;) W praktyce nie wygląda to aż tak pięknie. Jeśli jesteś na Majorce po raz pierwszy, ciężko jest znaleźć nawet dworzec główny, bo znajduje się on pod ziemią i jest dość słabo oznakowany na zewnątrz. Poza tym warto wiedzieć, że autobusy co prawda mają rozkłady jazdy, ale korzystają z nich “jak się uda”, więc lepiej przewidzieć zapas czasu na wszelkie dojazdy.

IMG_5123a

A co ciekawego można zobaczyć na Majorce? Chyba najbardziej znaną i polecaną atrakcją są jaskinie Cuevas del Drach. Zdjęcia dostępne na Internecie wyglądały zachęcająco, więc ja też postanowiłam się tam wybrać. Muszę przyznać, że faktycznie jest na co popatrzeć. Jaskinia jest spora, i jak to w jaskini, są tam bardzo ładne formy skalne, a do tego podziemne jezioro, reklamowane jako jedno z największych na świecie. Jeśli dobrze się przyjrzeć, to stalagmity zamieniają się w potwory, stalaktyty w wodospady, a stalagnaty w lasy deszczowe. Wystarczy tylko trochę uruchomić wyobraźnię! ;)

IMG_4806

Przez jaskinię prowadzi ścieżka o długości 1,2 km i w moim przypadku oznaczało to tak naprawdę powolne poruszanie się w kolejce przez całą drogę, bo z jakiegoś powodu wpuszcza się tam ludzi w zdecydowanie za dużych ilościach. Ludzie tłoczą się i przeciskają, żeby zająć jak najlepsze miejsca w największej grocie jaskini. Wszystko dlatego, że na zakończenie jest krótki koncert muzyki klasycznej. Muzycy pływają po jeziorze w podświetlonych łódkach i wykonują znane utwory słynnych kompozytorów. Takie koncerty odbywają się tam już od 1935 roku, więc stały się swojego rodzaju tradycją. Po koncercie można osobiście wejść na chwilę do łódki i przepłynąć się kawałek po podziemnym jeziorze. Ogółem mówiąc, jeśli jesteś na Majorce, to ta jaskinia jest ciekawym miejscem do odwiedzenia, ale mam jedną radę. Jeżeli to tylko możliwe, to koniecznie postaraj się być tam wcześnie rano lub na ostatniej wycieczce przed zamknięciem jaskini. Może wtedy unikniesz takiego tłoku. A jeśli trafisz na tłok, to ustaw się na końcu kolejki i idź powoli. Najszybsi turyści znikną na horyzoncie, tłum się bardzo przerzedzi i będzie prawie jak na prywatnej wycieczce ;).

IMG_4858

Jednak moim głównym celem wycieczki było nurkowanie i tu się nie zawiodłam. Zanurałam w morskim rezerwacie przyrody El Toro z centrum nurkowym Zoea (dla zainteresowanych wspomnę, że oferują tam divemaster internships oraz instructor internships, więc jeśli ktoś z Was czegoś takiego poszukuje, to warto napisać do nich maila z zapytaniem). Na wycieczce pogoda dopisała, potwory morskie też. Zanurałam na 30m, choć przyznam, że woda była tak przejrzysta, że najpierw myślałam, że mnie sprzęt nieco oszukuje z tą głębokością. ;) Po drodze spotkałam mureny, duże i paskudne groupery, ośmiornice oraz maleńkie ślimaki nagoskrzelne.

IMG_5015

Najlepsze jednak widoki były na płytkiej wodzie. Tam spotkaliśmy pierwszą w tym roku ławicę barakud! Byłam tym faktem zachwycona, bo jedyna barakuda, jaką wcześniej widziałam, miała ok. 4cm… A przecież barakudy to spore ryby! Wspaniale było więc móc popływać sobie w takim doborowym towarzystwie. :)

IMG_4976

Poza rybami moją uwagę przyciągnęły wszelkie pływające galarety. Było sporo meduz, także takich trochę parzących… Nie pytajcie skąd wiem. ;)

IMG_5023

Ale tak naprawdę oczarowały mnie żebropławy. Dla tych, którzy żebropławów nie znają, już spieszę z wyjaśnieniem. Są to galaretowate potwory spokrewnione z meduzami. Nie mają jednak parzydełek, więc są zupełnie niegroźne. Poruszają się w wodzie za pomocą specjalnych rzęsek umieszczonych na charakterystycznych żeberkach. Co ciekawe, żebropławy poruszając się, pięknie połyskują tęczowym światłem. Wiele gatunków ma też zdolność bioluminescencji, czyli świecenia nocą. No i cóż… generalnie przypominają bardziej statki kosmiczne niż stworzenia z tego świata! ;)

IMG_5060-2

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *