Co można zrobić z Orką?

DSC_0275

Ci z Was, którzy śledzą posty na facebooku wiedzą, że już zakończyłam swoją przygodę z poszukiwaniem delfinów i wielorybów w Zatoce Biskajskiej. Mam jednak jeszcze wiele do opowiedzenia o pracy Wildlife Officera, o życiu na statku oraz o tym, co Ty możesz zrobić z Orką (poza tym, że uwolnić ;) ).

orca-logo

Orka to brytyjska organizacja, dla której do niedawna pracowałam. Jak nietrudno zgadnąć, skupia się ona na zbieraniu danych naukowych o ssakach morskich, ale również i na edukacji na ich temat. Co ważne, Orka za darmo udostępnia swoje dane innym organizacjom pozarządowym, ludziom zajmującym się tworzeniem morskich terenów chronionych oraz uniwersytetom. Jeśli więc chcesz np. zrobić pracę magisterską o ssakach morskich i masz promotora, który Ci z nią pomoże, ale nie masz dostępu do odpowiednich danych, to warto zapytać w Orce.

W działania Orki możesz się zaangażować niezależnie od tego, czy jesteś doświadczonym biologiem morza, czy też nowicjuszem, który nie odróżnia wieloryba od foki. :) Dla każdego może znaleźć się coś ciekawego. Wystarczy przyzwoicie mówić po angielsku. A oto różne programy Orki, w których możesz wziąć udział:

Wildlife Officer Programme

To jest program, o którym mogę powiedzieć sporo, bo sama w nim uczestniczyłam. Jako Wildlife Officer (WO) przez 3 miesiące pływam na promie przez Kanał La Manche oraz Zatokę Biskajską pomiędzy Anglią, Francją, Hiszpanią oraz Irlandią. Część Wildlife Officerów to wolontariusze, ale dla innych to sezonowa praca (choć przyznam, że żeby załapać się na płatną pozycję, trzeba się najpierw trochę zasłużyć dla organizacji). Głównym zadaniem takich WO jest edukacja pasażerów promu na temat ssaków morskich. Prowadziłam więc publiczne prezentacje o wielorybach i delfinach żyjących w Zatoce Biskajskiej oraz zabawy edukacyjne dla dzieci. Poza tym spędzałam też długie godziny po prostu gapiąc się na ocean, aby wypatrzeć jakieś zwierzęta. Każdego napotkanego wieloryba lub delfina starałam się pokazać jak największej ilości pasażerów. Oczywiście zbierałam też dane naukowe na temat występowania tych stworzeń w obserwowanych wodach. Wkrótce napiszę osobnego posta o tym, czego wymaga się od Wildlife Officerów, a dziś tylko wspomnę, że to jest opcja dla wykształconych biologów lub oceanografów, najlepiej z jakimś doświadczeniem w uczeniu innych (niekoniecznie o delfinach). Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany zostaniem WO, to warto wypatrywać nowych ogłoszeń tutaj.

DSC_0816

Wildlife Officer Placements

Orka oferuje też tzw. Wildlife Officer Placements. Oznacza to bycie takim pomocnikiem Wildlife Officera. Żyjesz na statku, robisz to samo, ale… płacisz za to. Myślę więc, że to jest opcja dla tych, którzy albo mają za dużo pieniędzy, albo są naprawdę zdesperowani, żeby zdobyć pierwsze doświadczenie w pracy ze ssakami morskimi. :)

DSC_0035

Marine Mammal Surveyor (MMS)

To jest typowy citizen science programme, czyli program, w którym dane naukowe zbierane są przez wolontariuszy – pasjonatów, którzy po prostu chcą poświęcić trochę swojego wolnego czasu dla dobra nauki (i wielorybów :) ). Marine Mammal Surveyors pływają na różnych promach i statkach oraz obserwują po drodze wodę w poszukiwaniu ssaków morskich (zwykle robią to z mostka kapitańskiego). W odróżnieniu od Wildlife Officers, nie angażują publiki, a jedynie skupiają się na zbieraniu szczegółowych danych naukowych. Ich wycieczki są też zwykle krótsze. Często to tylko weekendowe wypady, choć zdarzają się też i dalekie rejsy do Norwegii, Islandii, Kanady, Morza Śródziemnego, a nawet na Karaiby!

Aby zostać takim MMS, wystarczy że odbędziesz jednodniowy kurs organizowany przez Orkę. Nauczysz się na nim identyfikacji ssaków morskich oraz tego, w jaki sposób zbiera się dane naukowe w tej organizacji. Wszystko wytłumaczone jest od podstaw, więc naprawdę każdy może się w to zaangażować. Obecnie jest ponad 500 MMS i poza biologami, w tej ekipie można znaleźć np. kierowców, nauczycieli muzyki, emerytowanych dentystów i byłych pilotów wojskowych. Po odbyciu takiego kursu dostajesz dostęp do bazy danych z planowanymi rejsami i aplikujesz o te, które Cię interesują. Na początek zwykle bardziej realne są krótkie rejsy lokalnymi promami, ale gdy nabędziesz trochę doświadczenia, to będziesz móc uczestniczyć nawet w kilkutygodniowych rejsach po różnych morzach i oceanach. Koszt takiego kursu MMS to 60 funtów. Miejsca i daty zaplanowanych kursów znajdziesz tutaj.

DSC_0384

I-SPY cruises

Wycieczki I-SPY to krótkie 3-dniowe rejsy organizowane przez Orkę dla każdego, kto po prostu chce zobaczyć wieloryby i delfiny w Zatoce Biskajskiej. Odbywają się jedynie latem, bo wtedy jest najwięcej zwierząt w Zatoce, a trasa to Portsmouth-Santander-Plymouth. Uczestnicy mogą dowiedzieć się więcej o ssakach morskich podczas prezentacji i quizów, no i oczywiście spędzają wiele godzin gapiąc się w wodę wraz z kilkoma doświadczonymi przewodnikami. ;) Czy naprawdę można coś zobaczyć? Wszystko zależy trochę od szczęścia, ale chyba jeszcze nie było żadnej wycieczki, na której nie znaleziono ani jednego wieloryba. Ja uczestniczyłam w jednym I-SPY cruise jako przewodnik i w dwa dni udało nam się znaleźć prawie 700 wielorybów i delfinów. :) Więcej na temat I-SPY cruises, kosztów i terminów znajdziecie tutaj.
DSC_00041Orca stawia sobie za cel pokazanie szerokiemu gronu ludzi ich pierwszego delfina lub wieloryba w naturalnym środowisku. Jeśli więc chcesz zobaczyć ssaki morskie lub pokazywać je innym, to warto wziąć udział w jednym z opisanych programów. Uważam też, że Orca może stworzyć ciekawe możliwości świeżym absolwentom studiów z oceanografii czy na przykład z biologii lub ochrony środowiska, którzy chcą związać swoją karierę z tymi niesamowitymi zwierzętami.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *