Dzień w NOC

img_5151

Kilka miesięcy temu, gdy regularnie pływałam promami Brittany Ferries jako Marine Wildlife Officer, przytrafiła mi się ciekawa przygoda. Otóż mój statek zepsuł się w czasie rejsu (ja niczego nie dotykałam!) i przez to najpierw wlókł się z prędkością ślimaka (morskiego :) ) do portu w Portsmouth, a potem spędził kilka tygodni w naprawie. Miałam przez to nieplanowany majowy urlop na południu Anglii. Zaczęłam się więc rozglądać za rozrywkami i okazało się, że w mieszczącym się w Southampton Narodowym Centrum Oceanografii – NOC (National Oceanography Centre) odbywał się akurat dzień otwarty. Każdy mógł przyjść i dowiedzieć się czym to centrum się zajmuje, zobaczyć sprzęt badawczy oraz porozmawiać zarówno z naukowcami, jak i studentami. Poszłam więc pozwiedzać, pogadać i pooglądać ich “zabawki” . Tak oto spędziłam cały DZIEŃ w NOC :)

NOC to największe brytyjskie centrum zajmujące się badaniami oceanograficznymi. Zajmuje się też edukacją i w tym zakresie współpracuje głównie z uniwersytetami w Southampton i Liverpoolu. Więc jeśli planujesz tam studia z oceanografii lub pokrewnych dziedzin, to z pewnością nie raz zawitasz w NOC.

Dzień otwarty zorganizowano głównie po to, żeby zainteresować “normalnych” ludzi oceanografią oraz ogólnie nauką; pochwalić się działaniami, badaniami i osiągnięciami centrum; a także zachęcić do studiowania tych wszystkich już zainteresowanych.

Trzeba przyznać, że mają się czym chwalić, bo centrum jest naprawdę świetnie wyposażone i prowadzi bardzo ciekawe i ważne badania. Myślę, że każdemu oceanografowi z Polski przydałaby się taka wycieczka, żeby zobaczyć na własne oczy sprzęty nieco bardziej zaawansowane technologicznie niż krążek Secchiego ;) (żarcik zrozumiały chyba tylko dla oceanografów ;) ). Bo w NOC to normalne, że do badań używa się robotów, a dokładniej ROVów oraz AUVów.

Dla niewtajemniczonych dopowiem, że ROVy (Remotely Operated Vehicles) to zdalnie sterowane roboty używane w podwodnej eksploracji oraz badaniach oceanu. Takie ROVy wyposażone są w kamery, dzięki czemu operator widzi to, co robot. Do tego często mają też różne specjalne ramiona służące do pobierania próbek z dna, z wody czy też z różnych podwodnych obiektów. Na dniu otwartym widziałam nagrania z nurkowań ROVów w rowach oceanicznych i powiem, że zrobiły na mnie wrażenie. :) Można było też w małym basenie spróbować swoich sił jako “kierowca” takiego robota. Chętni przeprowadzali małego ROVka przez labirynt, przenosząc nim niewielkie przedmioty w odpowiednie miejsca. Wyglądało to trochę jak gra komputerowa… Nic więc dziwnego, że kolejce stało tyle podekscytowanych dzieci. :)
img_5218

Z kolei AUVy  (Autonomic Underwater Vehicles) to bardziej “samodzielne” urządzenia do zbierania danych o oceanie. Nie potrzebują żadnego operatora. Po prostu wypuszcza się je “na wolność” gdzieś na oceanie, a one sobie pływają i zbierają dane np. o temperaturze, zasoleniu, ukształtowaniu dna morskiego albo zawartości chlorofilu w wodzie. Później albo przekazują te dane przez satelity, albo po określonym czasie wracają w ustalone miejsce, skąd naukowcy zabierają je do “domu” :)

img_5168

Poza oglądaniem i zabawą robotami, można było też przyjrzeć się urządzeniom do symulowania wysokiego ciśnienia, jakie panuje w morskich głębinach. Używa się ich do testowania wytrzymałości różnych materiałów, sprzętu podwodnego oraz fragmentów pojazdów podwodnych. Widziałam też efekty tych testów. Spójrz na te styropianowe figurki skompresowane przez wysokie ciśnienie oraz na piankowy kubek!

img_5191

Dużo działo się też z myślą o najmłodszych, bo w końcu to z nich za kilka lat wyrosną przyszli oceanografowie. Przez uczestniczenie w eksperymentach, dzieciaki mogły na przykład dowiedzieć się, jak rejestruje się trzęsienia ziemi (zdjęcie poniżej) oraz jak działają systemy ostrzegania przed tsunami. Poza tym, mogły próbować odgadnąć a później sprawdzić, co zrobi Nurek Kartezjusza w zależności od ilości wpompowanego powietrza.

img_5181

Furrorę (nie tylko wśród dziatwy :)) robiła też kamera termowizyjna (zdjęcie na samej górze :) ). Na dodatek, w jednej z sal można było również poprzymierzać stroje robocze prawdziwych oceanografów i sfotografować się w nich ze zdjęciem statku badawczego w tle. Niestety, tym razem nie dało się pozwiedzać prawdziwych statków należących do NOC (choć mają ich kilka), bo każdy z nich akurat badał oceany na innym krańcu świata. 

Nie zabrakło też oczywiście stoiska biologów. Tym razem skupiono się na organizmach żyjących w największych głębinach na świecie. Można było więc zobaczyć zdjęcia i filmy takich prawdziwych potworów morskich oraz przekonać się, że nie takie one straszne, jak je malują. ;)

img_5230

Oprócz typowych stanowisk NOC, można też było odwiedzić stoiska różnych organizacji zajmujących się pokrewnymi dziedzinami. Na stanowisku stowarzyszenia archeologów zajmujących się eksplorowaniem podwodnych wraków widziałam różne przedmioty wyłowione z dna.

img_5207

Prezentowano też technikę podwodnej fotogrametrii, czyli tworzenia modeli 3D na podstawie serii zdjęć obiektów spod wody. Stronę z ich modelami znajdziesz tutaj. A oto przykładowy model (możesz go sobie chwycić, pokręcić i pooglądać z każdej strony):

German Destroyer V82, Whale Island, Portsmouth by Maritime Archaeology on Sketchfab

Najmłodsi mogli też spróbować swoich sił w wydobywaniu skarbów ukrytych na dnie akwarium oraz przyjrzeć się z bliska sprzętom używanym przez nurków – archeologów.

Równolegle do wystaw, prezentacji i eksperymentów, co godzinę w sali wykładowej NOC można też było posłuchać krótkich pogadanek na różne tematy związane z oceanami. Ja byłam tyko na jednej, za to naprawdę genialnej, o Ocean Literacy, czyli o wprowadzaniu elementów wiedzy o oceanie do brytyjskich szkół. A potem miałam okazję zrobić sobie zdjęcie z wielką dmuchaną orką, która na co dzień to jeździ po brytyjskich szkołach i zachęca uczniów do zgłębiania wiedzy o oceanach. 

img_5242

Choć taki dzień otwarty w NOC odbywa się tylko raz w roku, to nie jedyne co NOC oferuje dla tak zwanej “szerokiej publiki”. Przez cały rok, raz w miesiącu, pod hasłem Marine Life Talks odbywają się tam też bezpłatne otwarte wykłady na tematy związane z oceanem oraz badaniami nad nim. Tak więc jeśli mieszkasz gdzieś w okolicy, to zapraszam Cię do skorzystania z tej ciekawej oferty.

Na koniec tego artykułu dodam, że warto jest odwiedzać dni otwarte różnych uniwersytetów, instytucji naukowych, muzeów oraz wszelkich festiwali nauki. To przede wszystkim świetna zabawa, nie tylko dla dzieci. A przy okazji zawsze dowiesz się czegoś ciekawego lub spróbujesz czegoś nowego. Może uda Ci się poprowadzić ROVa, może spowodujesz wybuch wulkanu (oby tylko modelu :) ), a może przyjrzysz się z bliska żywym potworom z głębin… Kto wie co czai się za otwartymi drzwiami do laboratoriów i sal wykładowych?

Poza tym, jeśli wiążesz swoją karierę z nauką, to takie imprezy są świetnym sposobem na zdobycie ciekawych kontaktów, które mogą Ci się przydać przy szukaniu miejsca do odbycia praktyk, do wolontariatu lub do badań do Twojej pracy magisterskiej.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *