Co robi biolog morza w Portugalii

DSC_0036

Jak już wcześniej wspominałam, jestem obecnie na południu Portugalii. Pracuję tu w Mar Ilimitado –  centrum nurkowym oraz w firmie prowadzącej wycieczki na oglądanie delfinów. Zdaję sobie sprawę, że choć dla wielu brzmi to ciekawie, to jednak nieco egzotycznie i nierealnie…  Dlatego więc opowiem Wam o tym, jak wygląda ta moja codzienność. :)

Na co dzień mieszkam i pracuję w międzynarodowej ekipie. Zwykle jest więc dość śmiesznie, bo każdy ma nieco inne zwyczaje, powiedzenia i każdy mówi co najmniej dwoma językami. Każdy z nas ma też już jakieś doświadczenia z pracy lub wolontariatów w różnych częściach świata, więc wiele się wzajemnie od siebie uczymy. Poza tym, co charakterystyczne właśnie dla tej firmy, niemal każdy jest tu biologiem morza, a Ci którzy nie są, najczęściej planują takimi biologami zostać, przez co nigdy nie brakuje nam wspólnych tematów i nikt spoza grona nie rozumie naszych żartów ;).

Ja w ramach pracy uczę się tu na divemastera (nurmistrza :) ). To całkiem przyjemna i wdzięczna praca z osobami zainteresowanymi poznaniem podwodnego świata. Tylko czasem (no dobra… zwykle ;) ) nadźwigam się ciężkiego sprzętu nurkowego, ale taki jest już urok tej dyscypliny ;). A czym się tak właściwie zajmuję jako divemaster?

DSC_0116

Często jestem takim podwodnym przewodnikiem dla nurków; pokazuję im ciekawe miejsca pod wodą, wypatruję po drodze zwierząt, pomagam w razie ewentualnych kłopotów i ogólnie staram się czuwać nad wszystkim, żeby nurkowanie było przyjemne, ciekawe i bezpieczne. Poza tym, prowadzę zajęcia dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z nurkowaniem i chcą “wypróbować” ten sport zanim zdecydują się na zdobycie pierwszych kwalifikacji nurkowych. Uczę ich podstaw bezpiecznego nurkowania, pomagam im zapoznać się ze sprzętem, no i w końcu schodzę z nimi po raz pierwszy pod wodę. Chyba idzie mi to już całkiem nieźle, bo wszyscy wychodzą z wody zadowoleni, a niektórzy nawet wracają do nas, aby nauczyć się więcej na kilkudniowych kursach. Gdy prowadzimy kursy, to asystuję instruktorowi w prowadzeniu zajęć na basenie oraz w oceanie. Poza zajęciami typowo wodnymi, wraz z pozostałymi członkami naszej ekipy, staramy się logistycznie “ogarniać” nasze centrum nurkowe. Organizujemy pracę, żeby było wiadomo, kto kiedy i z kim prowadzi zajęcia. Dbamy też, aby nasz sprzęt był czysty, gotowy do użytku oraz najlepiej poukładany w jakimś (w miarę ;) ) logicznym porządku i żeby łatwiej go było znaleźć, a także napełniamy powietrzem butle, dokonujemy drobnych napraw itp.

Co prawda warunki do nurkowania są tu zdecydowanie dalekie od tropikalnej wody na Malediwach, to jednak też jest tu ciekawie. Większość wybrzeża w mojej okolicy stanowią skaliste klify, w których znaleźć można podwodne jaskinie, kaniony oraz przesmyki między skałami. A wszędzie tam czają się morskie potwory! :) Co prawda na co dzień skupiam się głównie na innych nurkach i nie robię wiele zdjęć, ale od czasu do czasu zdarza mi się nurkować rekreacyjnie. Wtedy zabieram ze sobą aparat i staram się uchwycić na zdjęciach to, co widzę pod wodą. Ostatnio udało mi się nawet zrobić krótki film z ośmiornicą w roli głównej. :) To niesamowite jak szybko potrafi zmieniać kolory, zresztą zobaczcie sami. 

 
Poza nurkowaniem, czasem zabieram też turystów motorówką na oglądanie delfinów w oceanie, tzw. dolphin watching.  Takie wycieczki to już dla mnie nie nowość, bo w tym samym miejscu oprowadzałam je już rok wcześniej, gdy robiłam swoją pracę magisterską o delfinach. Jak do tej pory, pomimo dosyć ciężkich warunków na morzu, widziałam różne ciekawe zwierzęta na niemal każdej wycieczce. Najczęściej były to delfiny zwyczajne, ale kilkukrotnie spotkałam też delfiny butlonose, morświny, płetwale karłowate, a nawet rekiny i samogłowy. Z niecierpliwością czekam teraz na orki, które pojawiają się tu każdego lata. :) 

To wszystko brzmi jak praca marzeń – nurkowanie i delfiny. Pewnie niejedna osoba znów mi powie “Ty to masz szczęście”. Ale to wcale nie tak. Znalezienie takiej wakacyjnej pracy lub wolontariatu to wbrew pozorom nie taki wielki problem. Czasami nie trzeba mieć nawet wykształcenia z biologii morza czy oceanografii. Trzeba tylko trochę poszukać… W dodatku Mar Ilimitado jest dobrą firmą, aby zacząć takie poszukiwania, bo już na swojej stronie informuje, że przyjmuje praktykantów i wolontariuszy. :) I faktycznie, co roku przyjeżdżają tu osoby z różnych krajów, aby nauczyć się foto-identyfikacji delfinów, prowadzenia wycieczek dolphin watching lub aby pomóc w prowadzeniu centrum nurkowego w zamian za możliwość uczestniczenia w kursach.

Share

2 Replies to “Co robi biolog morza w Portugalii”

  1. Iwona

    Bardzo interesujący wpis. Z ciekawością śledzę twojego bloga. :D
    Tym razem mam jednak pytanie nie do końca z twojej dziedziny. Co mogłabyś powiedzieć o samym Sagres? Dużo osób zachwyca się tym miejscem, ale samo miasteczko wydaje się być dość niepozorne…Planuje wyjazd w tamte okolice i zastanawiam się czy warto tam spędzić więcej czasu niż 2/3 dni :)
    Pozdrawiam
    Iwona

    Odpowiedz
    • Ewelina Autor wpisu

      Cześć, :)

      Sagres to faktycznie mała mieścinka i większość ludzi “zalicza” je w jeden dzień. Bo faktycznie, samo “miasto” nie ma wiele do zaoferowania. Jest to jednak raj dla surferów i ludzie z takim hobby po prostu kochają to miejsce i nie chcą z niego wyjeżdżać:). Ja co prawda nie surfuję, ale lubię Sagres za jego piękną przyrodę – z przy każdej okolicznej plaży znajdziesz inne klify, przy porcie rybackim są małe wysepki zamieszkane jedynie przez ptaki… gdzie się nie ruszysz, masz blisko do miejsc niezatłoczonych turystami nawet w szczycie sezonu. Co osobiście polecam z Sagres, to wybranie się na wycieczkę dolphin watching – jest to zdecydowanie najlepsze miejsce do oglądania delfinów w całym Algarve! Jest większa różnorodność gatunków, ale też mniej łodzi wycieczkowych, przez co można spędzić więcej czasu ze zwierzętami. Delfiny są też często bardziej “zrelaksowane” i chętniej podpływają bliziutko do łodzi, tak prawie na wyciągnięcie ręki. Wycieczki odbywają się przez cały rok, są jednak zależne od pogody, a ta bywa kapryśna zimą. Jeśli trafisz na sztorm, to dla kawału i tak wybierz się nad morze – widoki bywają baaardzo malownicze.
      Jeśli jedziesz samochodem, to Sagres może być też fajną bazą wypadową na zwiedzanie zachodniego wybrzeża, które jest przepiękne.
      Także podsumowując, na samo miasteczko+delfiny 3 dni powinny wystarczyć. Jeśli do tego chcesz surfować/nurkować/zwiedzać samochodem zachodnie wybrzeże, to lepiej zarezerwować więcej czasu.
      Mam nadzieję, że pomogłam. Miłego wyjazdu! :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *